<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-8351902333630881375</id><updated>2012-02-16T18:55:54.453-08:00</updated><title type='text'>Limerysta za trzysta</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://limerystazatrzysta.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8351902333630881375/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://limerystazatrzysta.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>Limerysta za trzysta</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09774108654810501680</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>10</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8351902333630881375.post-5694497807239479588</id><published>2009-05-30T11:58:00.000-07:00</published><updated>2009-05-30T14:51:18.707-07:00</updated><title type='text'>Są chwile w życiu poety....</title><content type='html'>... gdy musi się napić. Ten stan rzeczy jest dosyć często spotykanym zjawiskiem wśród twórców maści wszelakiej, często też spotykanym pod hasłem: brak weny twórczej. Zadajecie sobie pytanie: co wtedy robi twórca, aby zmienić ten stan rzeczy, to swoiste inwalidztwo twórcze? Odpowiedź jest prosta: nie robi nic, po prostu zamyka się w...telewizorze czekając na lepsze czasy. Nie,nie, oczywiście chodzi do pracy, odwala te swoje osiem godzin, chociaż w tym czasie mógłby spokojnie obejrzeć powtórkę jednego z seriali, emitowanego na którymś z sześciu dostępnych dla niego kanałow telewizyjnych. Przyzwoitość mu na to nie pozwala, więc twórca czołga się pięć dni w tygodniu do tramwaju, by zmóc przykry obowiązek pracy, walcząc przy tym o przetrwanie z innymi czołgającymi się, którzy nie przebierają w środkach, by też móc wypełnić swoje obowiązki względem pracodawcy. Gdy już twórca osiągnie cel, jakim jest brama jego przedsiębiorstwa, kolejnym jego krokiem jest podpisanie listy obecności i zjedzenie śniadania, zrobionego przez żonę, przy akompaniamencie słów, mających w twórcy wywołać poczucie winy z powodu nic nie robienia. Po skonsumowaniu śnaidania, twórca dowartościowany kanapkami żony, udaje się na codzienne, obowiązkowe rekolekcje z szefem, z których nic nie wynika, a które wywołują ogólne znudzenie wśród czołgających się, poparte bezkompromisowym i skonsolidowanym ziewaniem. Po rekolekcjach twórca czyta codzienny przegląd prasy, ze szczególnym uwzględnieniem informacji biznesowych, mających pobudzić twórcę do działań na rzecz pracodawcy. Gdy to następuje, twórca przystępuje do wypełniania swoich obowiązków, bez widocznego entuzjazmu, mając na uwadze ich szybkie wykonanie i nie mniej szybką ewakuację z terenu zagrożonego wciągnięciem go w okowy zaangażowania. Twórca stara się go unikać, w celu dalszego pogłębiania stanu "bezwartowości wartości", sięga po podręczny notatnik, w celu zapisania przychodzących mu do głowy myśli, co pozwala mu na dalsze odciągnięcie w czasie spełnienia obowiązków względem..., wiadomo kogo. W ten sposób kolejne minuty zostają wykorzystane do dowartościowania "bezwartowości wartości", co skraca o kolejne godziny czas, przeznaczony dla, wiadomo kogo. W tym właśnie czasie powstają "dzieła", które twórca notuje, nie zwracająć uwagi na uwarunkowania otoczenia. Np.takie:&lt;br /&gt;                      &lt;br /&gt;                      Młoda panna mieszkanka Pilzna&lt;br /&gt;                      Miłości francuskiej raz lizła&lt;br /&gt;                      Od tej pory podniety&lt;br /&gt;                      Może dać jej niestety&lt;br /&gt;                      Tylko z wielkim chujem mężczyzna&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Są to niestety tylko lekkie podmuch "weny", która nijak nie daje ciąnąć się twórcy za włosy, a wręcz przeciwnie, wiejąc mu w twarz, doprowadza do "twórczej ruiny". Po ciężkiej pracy, tworca ewakuuje się z powrotem do tramwaju, aby po kilkudziesięciu minutach stania na jednej nodze dotrzeć do domu. Przy dobrej koniunkturze, twórca może zająć miejsce siedzące, co pozwala mu na ewentualną "przechadzkę po osobistych stanach świadomośći", wywołując kolejne "podmuchy weny". Oto typowy dla takiego stanu "podmuch": &lt;br /&gt;           Małomówny nekrofil z Krakowa&lt;br /&gt;           Na rozedmę płuc zachorował&lt;br /&gt;           Poszedł więc do doktora&lt;br /&gt;           Ten rzekł: najwyższa pora&lt;br /&gt;           Byś przy trumnach już tak nie harował&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Twórca wraca do domu, odgrzewa, przygotowany przez żonę obiad/lub też nie/ i siada do komputera, mając nadzieję na przypływ brakujących mu "sił twórczych", obiecując sobie i wszystkim dookoła zmianę istniejącego stanu rzeczy. Pomimo starań i braku spodziewanego efektu, twórca "odgrzewa" stare "półprodukty", poprawia je i udostępnia je innym, mając nadzieję na..., właściwie nie wiadomo na co. Odgrzewane "półprodukty" wyglądają mniej więcej tak:  &lt;br /&gt;                            &lt;br /&gt;                            Ptaszęta karmiąc w Krotoszynie&lt;br /&gt;                            Zgięło się w pół pewnej dziewczynie&lt;br /&gt;                            Uklękła na kolanach&lt;br /&gt;                            Raz pozycja wybrana&lt;br /&gt;                            Ptaszek dziubnął tam gdzie powinien&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Odgrzewając półprodukty", twórca udziela się, biorąc udział w konkursach i publikując na forach, co pozwala mu na osiągnięcie stanu "rzekomoopuszkowego" zadowolenia, mającego dowartościować twórcę i uwidocznić innym, że z twórcą nie jest aż tak źle, jak kreują to potencjalni "wrogowie". I co? I nic, ten stan trwa najczęściej przez okres zimy i przedwiośnia, po tym okresie następuje "zazielenienie" istoty szarej twórcy, czego dobitnym przykładem jest ten wpis i wielość szkiców wypełniających notatnik twórcy;&lt;br /&gt;  &lt;br /&gt;  Roztargniony młodzieniec z Sopotu&lt;br /&gt;  Z erekcją miewał wiele kłopotu&lt;br /&gt;  Gdy ostre chcice miewał&lt;br /&gt;  wtedy donośnie śpiewał&lt;br /&gt;  Kalecząc dziurę pośrodku płotu&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I to by było na tyle, nie ma sensu dalej pisać o "twórczej depresji" TWÓRCY, który i tak pozostanie tam, gdzie znajduje się "poetycki śmietnik", pośród wielu "Twórców", którzy jak on, nie znaleźli dostatecznej mocy, by być "Twórcą o ludzkiej twarzy" i powiedzieć wszystkim zainteresowanym, o co tak naprawdę chodzi. Tak naprawdę niewiele potrzeba, Panie Z.A.! Piszę to, bo i tak Pan tego nie przeczyta, a gdyby nawet, to co...? Czas tryska jak nasienie, Panie Z.A! Nasienie i siebie, trzeba szanować!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8351902333630881375-5694497807239479588?l=limerystazatrzysta.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://limerystazatrzysta.blogspot.com/feeds/5694497807239479588/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8351902333630881375&amp;postID=5694497807239479588' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8351902333630881375/posts/default/5694497807239479588'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8351902333630881375/posts/default/5694497807239479588'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://limerystazatrzysta.blogspot.com/2009/05/sa-chwile-w-zyciu-poety.html' title='Są chwile w życiu poety....'/><author><name>Limerysta za trzysta</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09774108654810501680</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8351902333630881375.post-415182027353718342</id><published>2009-02-20T03:26:00.000-08:00</published><updated>2010-02-11T09:42:43.894-08:00</updated><title type='text'>Jak się bawią poeci? cd historii na zlecenie.</title><content type='html'>Wymieniony w poprzednim poście Piotr, dostał kolejną porcję poezji na zlecenie, dotyczącej Magdy Ka. Jak pamiętacie na początku był krótki limeryk. Był, ale w głowie poety tliło się zarzewie czegoś większego, bardziej doniosłego, wręcz monumentalnego.Rozpalanie "ogniska twórczego" i jego poszukiwania trwały cały tydzień, ponieważ właśnie w tym okresie ostro spadały akcje przedsiębiorstw, w które zainwestował poeta.Gdy już wszystko jako tako się poukładało/posprzedawało bez większych strat/,poeta przystąpił do wyboru tekstu, na podstawie którego miał powstać twór o Magdzie Ka. Nie zabrało mu to już tak wiele czasu, padło na Jana Kochanowskiego. Wybór nie był trudny, albowiem poeta dokonywał przeróbek fraszek wyżej wymienionego.  Jako się rzekło, tako się stało, takoż powstało poniższe dzieło.&lt;br /&gt;www.meta.fora.pl&lt;br /&gt;Alternatywne Forum Literackie - na tym forum działam , zarejestrowany jako NOREM, można tam przeczytać "dzieła" dotą&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozpacz wampirza a la Kochanowski.  &lt;br /&gt;Wielkieś mi pustki&lt;br /&gt;uczyniła, Magdo Ka&lt;br /&gt;w domu moim,&lt;br /&gt;rozbrajając granat w bardzo&lt;br /&gt;ciężkiej zbroi.&lt;br /&gt;Oczami wyobraźni widzę&lt;br /&gt;strzępy Twoje,&lt;br /&gt;wyrwane z zawiasów drzwi&lt;br /&gt;dębowe moje&lt;br /&gt;i dach&lt;br /&gt;co jak piórko uleciał&lt;br /&gt;w przestworze,&lt;br /&gt;gdy się tym granatem&lt;br /&gt;bawiłaś, Niebożę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Już więcej nie zobaczę&lt;br /&gt;Twojego oblicza,&lt;br /&gt;już dla mnie nie zatańczy&lt;br /&gt;na wietrze spódnica,&lt;br /&gt;już nigdy ci nie sprawdzę&lt;br /&gt;Twego uzębienia,&lt;br /&gt;by wstawić Ci plombę&lt;br /&gt;z atomowego rdzenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na co mi w piwnicach&lt;br /&gt;zbiory krwi niewieściej&lt;br /&gt;i pełne braci wampirzej&lt;br /&gt;Krakowskie Przedmieście.&lt;br /&gt;Na co mi to wszystko,&lt;br /&gt;po co żyć, ma luba&lt;br /&gt;gdy Ciebie nie widzę&lt;br /&gt;ostateczna zguba.&lt;br /&gt;Na co mi to wszystko:&lt;br /&gt;bogactwa, zamczyska,&lt;br /&gt;kiedy Twej postaci&lt;br /&gt;nie zoczę już z bliska&lt;br /&gt;Na co mi kolczyki&lt;br /&gt;wbite w każde miejsce,&lt;br /&gt;kiedy mi ma luba&lt;br /&gt;żyć się wcale nie chce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niech w dwa serca Nasze&lt;br /&gt;jesionowy kołek,&lt;br /&gt;wbije z precyzją wielką&lt;br /&gt;stary woźny Bronek,&lt;br /&gt;niech w piwnicy zamkowej&lt;br /&gt;złoży nasze ciała,&lt;br /&gt;by z KRUS-u kontrola&lt;br /&gt;nic do nas nie miała.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wielkieś mi pustki uczyniła,&lt;br /&gt;Magdo Ka,&lt;br /&gt;więc zjadłem sobie&lt;br /&gt;owoc gra-na-ta.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak się bawią poeci, co wy na to? Kto zgadnie, jaki to utwór Jana z Czarnolasu?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bywa tak,że wena chwyci poetę w najmniej odpowiedniej chwili i dostarczy tematu na kolejne "dzieło". W piśmie Posłaniec Serca Jezusowego, które wpadło mi w ręce w pracy/w szpitalach tak bywa/ znalazłem utwór "Ostatni mazur 1863r."/sł.Ludwik Ksawery Pomian-Łubiński, muz. Fabian Tymulski/ciekawe imiona, nazwiska także./, od razu skojarzył mi się ten tekst z rzeczoną Magdą Ka. Dlaczego akurat z nią? Tego niestety nie jestem w stanie wyjaśnić, po prostu nie wiem. Co z tego wyszło, no trochę to wulgarne, ale należy wziąć pod uwagę fakt, że utwór ten pisany był na zlecenie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeszcze jeden numer dzisiaj,&lt;br /&gt;choć poranek świta.&lt;br /&gt;Czy pozwoli panna Magda?-&lt;br /&gt;Młody Piotr się pyta.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co za pyta -Magda pyta,&lt;br /&gt;Panie, w kącie stoi?&lt;br /&gt;Niech kochana Panna Magda,&lt;br /&gt;pyty się nie boi/2x/&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Już pan Piotr ją obłapuje,&lt;br /&gt;ręka pod sukienkę.&lt;br /&gt;Pyta rośnie co raz większa,&lt;br /&gt;Magdzie łono mięknie&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ach, urocze to narzędzie,&lt;br /&gt;które w ręku trzymam.&lt;br /&gt;Czemuż ono takie wielkie&lt;br /&gt;Czemuż się napina/2x/&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Już chałupa drży w posadach,&lt;br /&gt;słychać głośne jęki.&lt;br /&gt;To olbrzymi kutas Piotra,&lt;br /&gt;zadaje jej męki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co za rozkosz- krzyczy Magda,&lt;br /&gt;przeżyje katusze.&lt;br /&gt;Niechaj że rychło kawaler,&lt;br /&gt;posiądzie mą duszę/2x/&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tekst można traktować jako wiersz, lub jeśli ktoś zna melodię, potraktować jako pieśń biesiadną i zaśpiewać u "cioci dewoci" na imieninach. Satysfakcja cioci gwarantowana, autor nie ponosi jednak odpowiedzialności za ewentualne uszkodzenia mechaniczne ciała, a także straty finansowe, jakie mogą wyniknąć, w wyniku niezadowolenia cioci, z odśpiewania tej biesiadnej piosenki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Takoż bawią się poeci, rzekł poeta NOREM, a po chwili nie co dłuższej, znalazł się pod stołem&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8351902333630881375-415182027353718342?l=limerystazatrzysta.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://limerystazatrzysta.blogspot.com/feeds/415182027353718342/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8351902333630881375&amp;postID=415182027353718342' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8351902333630881375/posts/default/415182027353718342'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8351902333630881375/posts/default/415182027353718342'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://limerystazatrzysta.blogspot.com/2009/02/jak-sie-bawia-poeci-cd-historii-na.html' title='Jak się bawią poeci? cd historii na zlecenie.'/><author><name>Limerysta za trzysta</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09774108654810501680</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8351902333630881375.post-6959410130324355230</id><published>2009-01-19T22:21:00.000-08:00</published><updated>2009-01-19T23:26:07.270-08:00</updated><title type='text'>Jak się bawią poeci?</title><content type='html'>Po pierwsze; piszą blogi, patrz ostatnie wpisy, bardzo nieregularne z powodu ogólnoświatowego kryzysu gospodarczego i ogólnej niechęci prowadzącego i chwilowej "depresji".&lt;br /&gt;Po drugie; piszą na zamówienie. Niejaki Piotr Fijał, miłośnik cygar i uczestnik spotkań Pierwszej Krakowskiej Loży Fajki, przesłał mi maila z danymi młodej kobietki z prośbą, o napisanie krótkiego utworu satyrycznego na temat rzeczony. Nie trzeba było długo czekać, aby taki utworek powstał/ tylko dwa miesiąće, tyle trwa mniej więcej okres produkcyjny, zanim "twórca" się pozbiera i coś skrobnie./ Pto produkt finalny:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Raz wampirzyca o imieniu Magda,&lt;br /&gt;na śniadanie pana Piotra zjadła,&lt;br /&gt;Tomkiem  se poprawiła&lt;br /&gt;byczej krwi się napiła&lt;br /&gt;i na miotle na sabat wypadła.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po trzecie; logują się i bywają bardzo często na portalach poetyckich, komentując to, co napiszą inni. Gdy już skończą komentować, wtedy w ramach komentowanego utworu, zaczynają figlować, najczęściej krótkimi, czterowierszowymi tekścikami satyrycznymi. Oto próbki jednej z takich konwersacji forumowych:&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;POSZARPANY   &lt;br /&gt;zaplatam cierpkie węzły&lt;br /&gt;słów ściegi&lt;br /&gt;z kory mózgowej&lt;br /&gt;aporty&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;jak swetry sknocone&lt;br /&gt;epilepsją śliny&lt;br /&gt;gramolone prawdy&lt;br /&gt;świecowe&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;spowiedliwość na klatę&lt;br /&gt;przyjmuję&lt;br /&gt;z główki uderzając&lt;br /&gt;globus&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;prosto w Pireneje&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od tego wiersza i jego skomentowania się zaczęło. Napisał go forumowicz Jagint.&lt;br /&gt;Po kilku fachowych komentarzach forumowiczów, nastąpiło pytanie norema:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A co to spowiedliwość? Czy to to samo co spolegliwość?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jagint odpisał: Niet. To raczej pochodna od spowiadania. Norem, czyżbyś miał brudne myśli?&lt;br /&gt;No i się zaczęło./nie wiadomo kiedy się skończy, będę o fakcie zakończenia informował blogowiczów.// Oto efekty tych pogaduch, czuj duch!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jestem czysty jak nigdy&lt;br /&gt;byłem u spowiedzi&lt;br /&gt;ksiądz dał mi rozgrzeszenie&lt;br /&gt;z tego co we mnie siedzi. Smile&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;choćbyś był u biskupa&lt;br /&gt;i nie wiem jak go ucieszył&lt;br /&gt;to i tak blada dupa&lt;br /&gt;z tego cię nie rozgrzeszy&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;bo grzech to ciężka sprawa&lt;br /&gt;i waży więcej z wiekiem&lt;br /&gt;jak pełna mięsa strawa&lt;br /&gt;z niedobrym kwaśnym mlekiem Wink&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;po kwaśnym mleku mój panie&lt;br /&gt;kaca się nie ma wcale&lt;br /&gt;jest tylko leciutkie sranie&lt;br /&gt;a grzechy zostają dalej&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;chowają się gdzieś w gardzieli&lt;br /&gt;bladością twarzy strasząc&lt;br /&gt;by rankiem po niedzieli&lt;br /&gt;przeprosić się z nową flaszą&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poszliśmy w naszej zabawie słowem dalej, bo tak nam się chciało, a "jaj" robienia było za mało.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dość mądrej głowie po słowie&lt;br /&gt;Moi drodzy panowie&lt;br /&gt;Choć wódki nie piję wcale&lt;br /&gt;to grzechy zostają dalej&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;więc ciążą ci one podwójnie&lt;br /&gt;bo dźwigasz sumienie w zapasie&lt;br /&gt;a wódka tak czasem kujnie&lt;br /&gt;że nie czuć niczego po czasie&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak już mnie wsadzą do trumny&lt;br /&gt;ubiorą w czarny garnitur&lt;br /&gt;zwisać mi będzie los durny&lt;br /&gt;w rajski wybiorę się tour&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;masz kłopot mój przyjacielu&lt;br /&gt;boś środek transportu popieprzył&lt;br /&gt;taksówka a nie trumny czeluść&lt;br /&gt;raj znajdzie gdzieś bliżej najlepszy&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co mi tam taksówki&lt;br /&gt;zapchane tramwaje,&lt;br /&gt;uwielbiam rowerek,&lt;br /&gt;i do Tour de France staję.&lt;br /&gt;Zajmę w nim pierwsze miejsce,&lt;br /&gt;szans nie dam nikomu,&lt;br /&gt;wiersz o tym napiszę&lt;br /&gt;gdy wrócę do domu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;więc wiersz o pedałach w drodze&lt;br /&gt;pobudzić ma ludzi do ruchu&lt;br /&gt;lecz prawda bolesna jest srodze&lt;br /&gt;że leżeć jest lepiej na brzuchu&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;leż sobie bracie na brzuchu&lt;br /&gt;leż, na tapczanie w bezruchu&lt;br /&gt;napięcie tobie opadnie&lt;br /&gt;gdy cię lustrzyca* dopadnie&lt;br /&gt;*bardzo poważna choroba,&lt;br /&gt;wieku dojrzałego&lt;br /&gt;gdy człek w lustrze szuka&lt;br /&gt;swojego małego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak na Alternatywnym Forum Poetyckim bawili się słowem: norem Jagint i Grzech Pierwotny, kibicuje nam w wyścigu czerwona oranżada. Wyścig trwa...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8351902333630881375-6959410130324355230?l=limerystazatrzysta.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://limerystazatrzysta.blogspot.com/feeds/6959410130324355230/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8351902333630881375&amp;postID=6959410130324355230' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8351902333630881375/posts/default/6959410130324355230'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8351902333630881375/posts/default/6959410130324355230'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://limerystazatrzysta.blogspot.com/2009/01/jak-si-bawi-poeci.html' title='Jak się bawią poeci?'/><author><name>Limerysta za trzysta</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09774108654810501680</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8351902333630881375.post-3291207114152078388</id><published>2008-11-25T06:06:00.000-08:00</published><updated>2008-11-25T07:00:08.282-08:00</updated><title type='text'>LIMERYKI POD-RÓŻNE</title><content type='html'>W pociągu relacji Kraków - Wrocław, jechało sobie czterech, naładowanych pozytywną energią, młodych ludzi. :-) Ich pozytywnym "akumulatorem" była pewna Joanna, reżyserka, która stała się mocą sprawczą ich wyjazdu do miasta nad Odrą na festiwal teatrów off-wych. Jechali w wagonie dla palących, bo jak stare przysłowie twórców mówi; poezja lubi dym. Jak na wstępie, było ich czterech: Jaro. G, znany animator kultury osiedlowej, poeta, tekściarz,"stręczyciel" tego wyjazdu/nie mylić ze sponsorem/, Kris, osiedlowy prozaik, Michał-fotoreporter wyprawy oraz Piotr,twórca, znany pod pseudonimem Norem. To, co ich łączyło, to oprócz wspólnej podróży takżę duże poczucie humoru. Po zjedzeniu śniadania i wypaleniu kilku papierosów, kilku minutowej drzemce , zaczęli się nudzić obserwacją mijanych wiosek i miast, mało co nie pozjadali się na wzajem, strasznie ziewając, postanowili stworzyć podróżne dzieło, na miarę Jakuba Rożenka, limerysty. Oto plon tej podróży, obfity, jak na tak krótką podróż. :-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wstępniak&lt;br /&gt;W pociągu relacji Wrocław-Kraków&lt;br /&gt;podróż odbyło czterech Polaków&lt;br /&gt;Że czas dłużył im się bardzo,&lt;br /&gt;jedli chleb oni z musztardą,&lt;br /&gt;obgadując nie tylko rodaków&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;XXX&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Raz pewien poeta w pociągu&lt;br /&gt;trzymał swe jądra w przeciągu.&lt;br /&gt;Tak mu jedno zawiało,&lt;br /&gt;że nic mu nie chciało;&lt;br /&gt;nie dał rady, zabrakło mu prądu&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;XXX&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pewien charakterystyczny aktor&lt;br /&gt;przesiadł się z Mercedesa na traktor,&lt;br /&gt;bo była taka potrzeba&lt;br /&gt;by zagrać w sztuce pojeba;&lt;br /&gt;napęd dał mu jądrowy reaktor.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;XXX&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jarek z Krzyśkiem mieli nadciśnienie&lt;br /&gt;i zmieniali często ogumienie. &lt;br /&gt;Rzekł i kardiolog: panowie,&lt;br /&gt;niech człon nie miesza Wam w głowie&lt;br /&gt;szanujcie jakże cenne nasienie!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;XXX&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pewien Piotrek miał dość krzywe prącie&lt;br /&gt;co działało mu przy zmiennym prądzie.&lt;br /&gt;Dostawał ostrego wzwodu,&lt;br /&gt;gdy włączał się do obwodu,&lt;br /&gt;do kładzenia przewodu miał Brońcie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;XXX&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Raz pewna stara rura z Nebraski&lt;br /&gt;wieszała w internecie obrazki.&lt;br /&gt;Natchnęło to hydraulika,&lt;br /&gt;więc wysłał jej emailika:&lt;br /&gt;nie obejdzie się ruro bez laski.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;XXX&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pewien górnik z kopalni Bytom,&lt;br /&gt;rozbijał przodek węglową pytą.&lt;br /&gt;Dbająć o własną formę, &lt;br /&gt;wykonał roczną normę.&lt;br /&gt;Jak on to robił, jo sie pytom?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;XXX&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Raz gość, co zwiedzał Kanał Sueski,&lt;br /&gt;przysiągł miłość do grobowej deski,&lt;br /&gt;lecz umarł on w toalecie&lt;br /&gt;gdy usiadł na klozecie;&lt;br /&gt;jego trumna z dębowej jest deski.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;XXX&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poliglota co znał niemiecki&lt;br /&gt;często zaglądał pod babskie kiecki.&lt;br /&gt;Raz zoczył rzecz niebywałą,&lt;br /&gt;chciał zwalczyć ją własną pałą,&lt;br /&gt;lecz nie mógł sprostać: był proradziecki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To nie czytanka dla dzieci,&lt;br /&gt;tak się bawią poeci!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8351902333630881375-3291207114152078388?l=limerystazatrzysta.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://limerystazatrzysta.blogspot.com/feeds/3291207114152078388/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8351902333630881375&amp;postID=3291207114152078388' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8351902333630881375/posts/default/3291207114152078388'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8351902333630881375/posts/default/3291207114152078388'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://limerystazatrzysta.blogspot.com/2008/11/limeryki-pod-rne.html' title='LIMERYKI POD-RÓŻNE'/><author><name>Limerysta za trzysta</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09774108654810501680</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8351902333630881375.post-361522747167726697</id><published>2008-11-07T10:50:00.000-08:00</published><updated>2008-11-07T11:13:00.519-08:00</updated><title type='text'>WŁOCHATA PERŁA...</title><content type='html'>... była sobie na "wywrocie". Jej ego, było wyższe niż Mt. Everest, przewyższało ją samą. Cóż, są tacy ludzie na  tym świecie i nie przeszkadzają mi oni, dopóki nie dadzą "popalić" otoczeniu, w które weszli i nie dotkną mnie osobiście. Tak się stało niestety, w przypadku  Włochatej Perły z Sopotu, dała swoimi wypowiedziami zarówno mnie jak i innym uczestnikom forum poetyckiego "popalić", brakiem kultury poprzez swoje wypowiedzi, tak że wszyscy mieli jej dosyć. W jednym z postów obiecałem jej, że stanie się bohaterem mojego "dziełka", co przyjeła z zadowoleniem, nie wiedząc, co ją czeka. Oto owe "dzieło":&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Raz pewna "dama" rodem z Sopotu,&lt;br /&gt;trafila kulą, tuż obok płotu.&lt;br /&gt;Rzekł jej mistrz rzutu dyskiem:&lt;br /&gt;ręką pracuj, nie pyskiem,&lt;br /&gt;więcej serca w to włóż i polotu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wiem czy pani WP to dziełko się spodobało, nie raczyła odpowiedzieć, gdy poprzez pocztę "wywroty", wysłałem jej owo "dziełko", jednakże na forum, jak narazie o niej ucichło, ku mojemu niezadowoleniu, LUBIĘ TAKIE "WENY" jak pani WP.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W następnej odsłonie limeryki podróżne&gt; Zapraszam!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8351902333630881375-361522747167726697?l=limerystazatrzysta.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://limerystazatrzysta.blogspot.com/feeds/361522747167726697/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8351902333630881375&amp;postID=361522747167726697' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8351902333630881375/posts/default/361522747167726697'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8351902333630881375/posts/default/361522747167726697'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://limerystazatrzysta.blogspot.com/2008/11/wochata-pera.html' title='WŁOCHATA PERŁA...'/><author><name>Limerysta za trzysta</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09774108654810501680</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8351902333630881375.post-5189830284727868483</id><published>2008-11-01T10:53:00.000-07:00</published><updated>2008-11-01T12:17:02.923-07:00</updated><title type='text'>Dawno mnie tu nie było...</title><content type='html'>... nie zawsze jednak jest to zależne od piszącego, cholerne komputery lubią się psuć! Ale od czego się ma przyjaciół? zawsze pomogą, sprawdzą, co jest grane, i po kilku dniach znów można pisać. Dzięki Radziu! Kiedyś o tym napiszę limeryk, specjalnie dla Ciebie.&lt;br /&gt;Do tej pory nie miałem okazji aby pochwalić się swoją "twórczością" limeryczną, ale czas zacząć się chwalić, skoro narazie nikt tutaj nie zagląda i mnie nie chwali.:-) Od pewnego czasu działam na portalu wywrota.pl , pod nikiem "norem". Od momentu kiedy zacząłem "wystawiać" swoje małe dziełka limeryczne, poruszyłem towarzystwo z forum poetyckiego, ku mojemu i forumowiczów zadowoleniu i utwierdziło mnie też, w obranym przeze mnie kierunku. Zapraszam na "wywrotę", do archiwum z moją "twórczością". :-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W mojej krótkiej "działalności" limerycznej, niewielką, narazie, porcję, stanowią limeryki-dedykacje, dla osób, które w jakiś sposób są ze mną, mniej lub więcej związane. Oto mała próbka:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pewien Peter żył sobie w Petrze&lt;br /&gt;bo tam było świerze powietrze.&lt;br /&gt;Spotkał na szlaku Gochę,&lt;br /&gt;chciał poświntuszyć trochę,&lt;br /&gt;lecz po gębie dostał Peter w Petrze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Limeryk ten napisałem mojej serdecznej przyjaciółce z bardzo odległych lat dziecięcych, Gosi Hajdos, która odnalazła mnie poprzez portal nasza-klasa, i z którą poprzez ten portal, utrzymuję kontakt. Ską&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8351902333630881375-5189830284727868483?l=limerystazatrzysta.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://limerystazatrzysta.blogspot.com/feeds/5189830284727868483/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8351902333630881375&amp;postID=5189830284727868483' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8351902333630881375/posts/default/5189830284727868483'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8351902333630881375/posts/default/5189830284727868483'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://limerystazatrzysta.blogspot.com/2008/11/dawno-mnie-tu-nie-byo.html' title='Dawno mnie tu nie było...'/><author><name>Limerysta za trzysta</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09774108654810501680</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8351902333630881375.post-6943462145435665590</id><published>2008-10-17T09:42:00.000-07:00</published><updated>2008-10-17T10:05:32.160-07:00</updated><title type='text'>Tramwaj zwany, weną tworczą...</title><content type='html'>Ulubionym miejscem, w którym powstają, zarówno limeryki jak i wiersze, jest tramwaj.  Jest on kopalnią tematów, siedząc sobie cicho,, nasłuchuję i obserwuje "krakusów", podążających do swoich miejsc pracy. Jestem w tej uprzywilejowanej sytuacji, że wsiadając na początkowym przystanku, zazwyczaj siedzę, co nie jest takie łatwe, biorąc pod uwagę fakt, że nowoczesnych, pojemnych tramwajow, jeździ po Krakowie zaledwie,(inni twierdzą,że aż), 52, a na osiedlu ktorym mieszkam, mieszka 4oooo tysięcy ludzi, więc możecie sobie wyobrazić, co się dzieje. Istna "walka o ogień, przepraszam, o miejsce. .Siedzę, nasłuchuję, notatnik i długopis, spoczywają w kieszeni, gotowe do użycia, nie warto mnie wtedy zaczepiać, wstępuje we mnie "zły duch", który wybuchając we mnie, powoduje powstawanie takich jak ten, tekstów.&lt;br /&gt;&lt;div align="center"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;Podchmielona malpica z Somalii&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;serfowała na wezbranej fali.&lt;br /&gt;Tak się na niej bujała,&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;że ochoty nabrała&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;na oralny sex z dorszem z Bali.&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;&lt;br /&gt;Tak to czasami bywa z weną, przychodzi w najmniej spodziewanym momencie, często w niezbyt ciekawych okolicznościach, no i w miejscu publicznym, jakim jest tramwaj. :-) Niezbadane są ścieżki, ktorymi wena chadza.:-)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8351902333630881375-6943462145435665590?l=limerystazatrzysta.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://limerystazatrzysta.blogspot.com/feeds/6943462145435665590/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8351902333630881375&amp;postID=6943462145435665590' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8351902333630881375/posts/default/6943462145435665590'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8351902333630881375/posts/default/6943462145435665590'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://limerystazatrzysta.blogspot.com/2008/10/tramwaj-zwany-wen-tworcz.html' title='Tramwaj zwany, weną tworczą...'/><author><name>Limerysta za trzysta</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09774108654810501680</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8351902333630881375.post-2372225724989395631</id><published>2008-10-11T13:40:00.000-07:00</published><updated>2008-10-11T13:59:30.116-07:00</updated><title type='text'>Zastanawialiście się, jak powstaje limeryk...</title><content type='html'>&lt;div align="center"&gt;... wlaściwie trudno powiedzieć, można je pisać przy wielu okazjach i w różnych okolicznościach. Ten który dzisiaj pozwolę sobie opublikować, powstał na kanwie opowiadania przez moją koleżankę w pracy, jednego z filmów o agencie OO7. Jej barwna i złozona opowieść zainspirowała mnie, do napisania następującego tekstu :&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Spotkała Jamsa Bonda w Karczewie&lt;br /&gt;zgorzkniała agentka KaGieBe.&lt;br /&gt;Gdy ten wyjął broń ostrą,&lt;br /&gt;trafiła go ripostą;&lt;br /&gt;lepiej wstrząsaj, nie mieszaj, pojebie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O innych okolicznościach, inspirujących mnie do pisania limeryków, napiszę w najbliższym, bliżej nieokreślonym czasie, być może jutro. {:-)}&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8351902333630881375-2372225724989395631?l=limerystazatrzysta.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://limerystazatrzysta.blogspot.com/feeds/2372225724989395631/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8351902333630881375&amp;postID=2372225724989395631' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8351902333630881375/posts/default/2372225724989395631'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8351902333630881375/posts/default/2372225724989395631'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://limerystazatrzysta.blogspot.com/2008/10/zastanawialicie-si-jak-powstaje-limeryk.html' title='Zastanawialiście się, jak powstaje limeryk...'/><author><name>Limerysta za trzysta</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09774108654810501680</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8351902333630881375.post-1739880118405254062</id><published>2008-10-09T10:18:00.000-07:00</published><updated>2008-10-09T10:43:13.297-07:00</updated><title type='text'>Żeby nie być gołosłownym...</title><content type='html'>&lt;div align="center"&gt;... próbka mojej twórczości, tej najświeższej, bo z dnia dzisiejszego. /:-)/&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="center"&gt;Nie wiedząc czemu, mój zdezelowany radioodbiornik, nastawił się na częstotliwość radia, które ma swoją siedzibę w Toruniu. Katolickie radio w każdym domu, konkretnie jedna z cyklicznych audycji tej radiostacji, spowodowała nagły przypływ weny twórczej, ktorej efektem jest ten&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="center"&gt;limeryk:&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="center"&gt;Dziennikarka z Radia Maryja&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="center"&gt;barwą głosu słuchaczy podbija.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="center"&gt;Jej jedynym problemem&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="center"&gt;jest co tydzień, w niedzielę,&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="center"&gt;stwierdzić w lustrze, czy jeszcze ma ryja.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8351902333630881375-1739880118405254062?l=limerystazatrzysta.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://limerystazatrzysta.blogspot.com/feeds/1739880118405254062/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8351902333630881375&amp;postID=1739880118405254062' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8351902333630881375/posts/default/1739880118405254062'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8351902333630881375/posts/default/1739880118405254062'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://limerystazatrzysta.blogspot.com/2008/10/eby-nie-by-goosownym.html' title='Żeby nie być gołosłownym...'/><author><name>Limerysta za trzysta</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09774108654810501680</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8351902333630881375.post-8009857591403610812</id><published>2008-10-09T09:53:00.000-07:00</published><updated>2008-10-09T10:09:44.498-07:00</updated><title type='text'>Limerysta za trzysta....</title><content type='html'>&lt;div align="center"&gt;... zaczyna swoją działalność. Nie będę się rozpisywał na swój temat, bo i po co. Jak ktoś ciekawy, zapyta. Ja odpowiem, na wszelkie pytania. Piszę i pisać będę, dopóki choć jeden czytelnik będzie otwieral mój blog. Wstawiajcie swoją twórczość. Obiecuję każdemu kto napisze na moim blogu jakąś, krotką rymowaną formę, limeryk-dedykację z autografem :-), wysłany pocztą:-) Do pracy rodacy, niech Wam pióra, lekkimi będą, może powstanie coś ciekawego, zobaczymy!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8351902333630881375-8009857591403610812?l=limerystazatrzysta.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://limerystazatrzysta.blogspot.com/feeds/8009857591403610812/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8351902333630881375&amp;postID=8009857591403610812' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8351902333630881375/posts/default/8009857591403610812'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8351902333630881375/posts/default/8009857591403610812'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://limerystazatrzysta.blogspot.com/2008/10/limerysta-za-trzysta.html' title='Limerysta za trzysta....'/><author><name>Limerysta za trzysta</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09774108654810501680</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry></feed>
